"Jeżeli życie traktujemy jako teatr, w którym, jedni przed drugimi zakładamy maski i jedni od drugich oddzielamy się kostiumami; jeżeli życie traktujemy jako cyrk, w którym jedni od drugich chcemy być lepsi, zręczniejsi, silniejsi, dowcipniejsi; jeżeli życie rozumiemy tak właśnie, to odnajdziemy je - je i siebie - na obrazach Doroty Wójcickiej - Żurko.
Klowni, akrobaci, aktorzy - na tle niewiadomym, na tle byle jakich, znanych z patrzenia przez okno smutnych, miejskich pejzaży to zarazem relacja i inscenizacja, kpina i zaduma, nostalgia i prześmiewanie się, dramat i komedia. Można te obrazy traktować jako metaforę, można jako baśń, można też jako lustro. Są malowane ze zrozumieniem, czułością i dbałością dla barw, dzięki którym intensywność nastroju jest taka właśnie jak intensywność oczekiwania na spektakl, który ma się za chwilę przed naszymi oczami zacząć."
krytyk Zofia Gebhard, Wrocław 1989